Menu

Erystyka na co dzień

Blog poświęcony różnorodnym technikom argumentacji i sposobom prowadzenia sporów

List naukowców w obronie polskiego rządu, czyli przykład, jak nie należy przekonywać

krzysztof_wieczorek

Parę dni temu grupa piętnastu naukowców z polskich uczelni napisała list (link) broniący wprowadzanych obecnie przez rząd reform wymiaru sprawiedliwości. Wydarzenie to wydało mi się dobrym powodem do (przynajmniej chwilowej) reaktywacji tego bloga. Swój komentarz do listu, w formie odpowiedzi udzielonej jego autorom, zamieszczam poniżej.

Szanowni Państwo!

Jak rozumiem, pisząc swój list pragnęliście Państwo uzasadnić tezę, że kompletnie nieuzasadnione są oskarżenia, iż demokracja i rządy prawa są przez rząd PiS (w szczególności przez wprowadzaną obecnie reformę sądownictwa) niszczone. Poniżej spróbuję wyjaśnić, dlaczego Państwa wywód mnie nie przekonał – i dlaczego zapewne nie przekona on również wielu innych osób, do których go adresujecie.

Swój list zaczynacie Państwo od zdziwienia, że unijni urzędnicy, którzy „twierdzą, że niszczony jest polski system sądowniczy i demokracja”, sami zostali mianowani, a nie wybrani. Jest to mało wyrafinowany chwyt erystyczny określany zwykle mianem argumentu (choć z rzetelnym argumentem nie ma on zwykle wiele wspólnego) „ad hominem”, polegający na atakowaniu osoby głoszącej jakieś twierdzenie, zamiast  merytorycznej dyskusji z samym tym twierdzeniem. Zapewne oburzylibyście się Państwo, gdyby ktoś odpowiadając na Państwa list zaczął od zdziwienia, że o zmianach w  polskim prawie wypowiadają się chemicy, fizycy i matematycy, a nie prawnicy (choć akurat byłby to jeden z niewielu przykładów argumentu „ad hominem”, którego użycie miałoby uzasadnienie). O ile „ad hominem” przydają się często politykom w gorących, publicznych debatach (czy raczej kłótniach), to raczej nie przystoją naukowcom w poważnych dyskusjach. Zaczynanie wywodu, tak jak to Państwo czynicie, od takiego chwytu, oprócz tego, że jest niezbyt eleganckie, może być również mało skuteczne – wykształcone osoby (do których przecież głównie kierujecie Państwo swój list) zdają sobie bowiem zwykle sprawę z merytorycznej miałkości „ad hominem”. Mogą one zatem pomyśleć, że skoro umieszczacie Państwo tego typu „argument” na samym początku tekstu, gdzie zwykle daje się najmocniejsze przesłanki na poparcie swojej tezy, to brakuje Wam lepszego, rzeczowego uzasadnienia dla stanowiska, którego chcecie bronić.

Dalej twierdzicie Państwo, że nie są prawdziwe zarzuty, iż wprowadzane przez polski rząd zmiany niszczą nasz system sądowniczy i demokrację, jako uzasadnienie przywołując fakt, że podobne rozwiązania istnieją od wielu lat w innych krajach. Jest to w zasadzie jedyny merytoryczny argument zawarty w Państwa liście. Niestety, jest to również argument słaby, oparty na subtelnej manipulacji, która już wielokrotnie była wskazywana podczas toczącej się w mediach debaty na temat reformy sądownictwa. Otóż faktycznie, jak twierdzą osoby znające różne systemy prawne, część z proponowanych przez polski rząd rozwiązań funkcjonuje w innych krajach. Jednak, po pierwsze, nie zawsze są to dokładnie takie same rozwiązania – a małe różnice miewają czasem duże znaczenie. Po drugie, rozwiązania te funkcjonują w innych systemach, które trzeba oceniać całościowo, a nie wybierać z nich pojedyncze elementy i zadowalać się stwierdzeniem, że skoro cały system w jakimś kraju działa dobrze, to gdy weźmiemy z niego jedno rozwiązanie i przeniesiemy je do Polski, to będzie ono dobrze funkcjonowało również u nas. Po trzecie wreszcie, gdy połączymy wszystkie proponowane przez rząd zmiany, to pomimo tego, że wiele z nich, gdy rozpatrujemy je oddzielnie, może sprawiać wrażenie uzasadnionych lub niegroźnych, to razem tworzą one system, który już taki niegroźny i niewinny nie jest. Pisze o tym znawca prawa prof. W. Sadurski w artykule Sądy, czyli powolna śmierć demokracji w państwie PiS (link).

W dalszej części listu rezygnujecie już Państwo z przedstawiania nawet słabych argumentów, ograniczając się to niepopartych żadnymi uzasadnieniami stwierdzeń – takich jak te, że „obecny system sądownictwa reprezentował dotąd jedynie jeden z ostatnich bastionów komunizmu w Polsce” czy też, że „demokracja w Polsce jest obecnie znacznie silniejsza niż w większości krajów zachodnich”.

Szczególnie zaintrygował mnie drugi punkt Państwa listu, w którym twierdzicie, że „prawdziwym powodem działania Komisji Europejskiej jest chęć obalenia demokratycznie wybranego rządu Prawa i Sprawiedliwości”. Podajecie następnie trzy powody, mające wyjaśnić taki stan rzeczy. Waszym zdaniem unijni urzędnicy chcą obalić polski rząd, gdyż (1) boją się, że inne kraje podobnie jak Polska zaczną odrzucać poprawność polityczną, (2) mają w tym interes ekonomiczny – chcą chronić międzynarodowych i krajowych złodziei (nie uważacie Państwo, że tak poważny zarzut wymaga mocnego uzasadnienia?), a wreszcie (3) chcą się odegrać za to, że Polska odrzuciła unijny mechanizm dystrybucji uchodźców. Sęk w tym, że nie podajecie Państwo żadnych dowodów na to, że takie właśnie intencje stoją za działaniami Komisji Europejskiej. Dopóki takich dowodów nie dostarczycie, trzeba uznać, że są to wyłącznie Wasze prywatne opinie – oparte zapewne na powtarzanych ostatnio przez polityków PiS „przekazach dnia”. Oczywiście, jeśli chcecie, możecie wierzyć w istnienie wymierzonego w Polskę spisku europejskich urzędników. Zauważcie jednak, że urzędnicy ci podjęli swoje działania na podstawie opinii przedstawionych przez międzynarodowe, zrzeszające znawców prawa organizacje, które od wielu miesięcy krytykują wprowadzane w Polsce zmiany w prawie, uzasadniając swoje stanowisko w poważnych, publicznie dostępnych raportach. Zapytam więc: czy bardziej wierzycie Państwo stworzonym przez piarowców przekazom, czy dokumentom opracowanym przez fachowców z dziedziny prawa? Czy uważacie, że owi specjaliści też mają jakieś powody, aby obalić rząd PiS? Czy podważacie ich uczciwość i rzetelność? I tak jeszcze przy okazji: czy takie niepoparte dowodami wyjaśnianie „prawdziwych powodów” działań Zachodu podejmowanych wobec Polski nie nasuwa Państwu pewnych niemiłych skojarzeń ze słusznie minioną przeszłością?

Swój list kończycie Państwo załączając kolędę, co ma być, Państwa zdaniem, najlepszym dowodem na panującą w Polsce swobodę przekonań, która to swoboda z kolei, znów – w Państwa opinii, budzi tak wielką nienawiść urzędników UE. Przyznam, że nie wiem, czy miał to być rozluźniający żart na zakończenie, czy też napisaliście to Państwo poważnie. Jeśli to pierwsze – to uważam ten żart za mało zabawny. Jeśli drugie, to ponownie chciałbym zadać kilka pytań. Pierwsze, czy macie Państwo jakieś uzasadnienie dla tezy, że unijni urzędnicy nienawidzą panującej w Polsce wolności przekonań, czy też jest to kolejna, niepoparta niczym insynuacja? I drugie – czy naprawdę uważacie, że możliwość zamieszczenia (czy zaśpiewania) kolędy jest dowodem na wolność przekonań; czy sądzicie, że w innych krajach UE takie działanie byłoby niemożliwe? Czy, odwołując się do analogii, możliwość wygłoszenia w dawnym Związku Radzieckim wiersza na cześć W. I. Lenina uznalibyście Państwo za dowód na panującą tam w owym czasie wolność przekonań? Uprzedzając możliwy zarzut – nie, nie uważam, że śpiewanie kolęd jest podobne do wychwalania wodza rewolucji, ani też nie uważam, że poziom wolności przekonań jest w obecnej Polsce taki jak w dawnym ZSRR. Chcę przy pomocy tej analogii jedynie pokazać bezsensowność „argumentu z kolędy”.

Podsumowując, w Państwa liście znalazłem tylko jeden merytorycznie uzasadniony, choć jednocześnie słaby, łatwy do obalenia argument, a za to bardzo wiele niepopartych niczym oskarżeń i pomówień. Nie sądzę aby taki wywód sprawił, że ktoś zmieni na pozytywne swoje zdanie na temat wprowadzanych przez polski rząd reform wymiaru sprawiedliwości. Obawiam się natomiast, że może on spowodować, iż niektórzy z czytelników Państwa tekstu mogą zmienić na gorsze swoją opinię o polskim środowisku naukowym.

 

 Inną analizę listu 15 naukowców można przeczytać na portalu oko.press (link).

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • 40cztery

    Całe szczęście nikt osobiście znajomy się nie podpisał!

  • krzysztof_wieczorek

    "List 15 naukowców" doczekał się też bardziej oficjalnej odpowiedzi: sites.google.com/site/slpnp2016/
    Tutaj wśród sygnatariuszy już się pewnie parę znajomych osób znajdzie :)

  • Gość *.nbn.per.aussiebb.net

    Historia faszyzmu zna podobne przykłady
    W 1938 roku Laureat Nobla fizyk Erwin Schrodinger (ten od kota :) ) agitował przed referendum o przyłączenie Austrii do III rzeszy listem otwartym opublikowanym przez niemieckie i austriackie gazety pod tytułem: "Wyznanie do Fuhrera" w którym pisał:

    "Na szczęście słyszymy prawdziwe niemieckie słowo pokoju:
    ręka dla wszystkich o dobrej woli, chcecie z radością chwycić szczodrze wyciągniętą rękę, zapewniając, że będziecie bardzo szczęśliwi, jeśli w prawdziwej współpracy i zgodnie z wolą Führera możecie być upoważnionymi do wspierania decyzji jego teraz zjednoczonych ludzi, z całą swoją siłą.
    Naprawdę oczywiste jest, że dla starego Austriaka, który kocha swoją ojczyznę, żadne inne stanowisko nie może być kwestionowane; że - aby wyrazić to dość brutalnie - każde "nie" w urnie jest równoznaczne z krajowym samobójstwem."

    Profesorom polskim gratuluje dobrego towarzystwa i zaszczytnego miejsca w historii faszyzmu.
    wiki.mises.org/wiki/Miscellany:Confession_to_the_F%C3%BChrer

  • Gość: [Marek] *.dynamic.chello.pl

    Panie Profesorze,
    trudno nie zgodzić się z Pana zarzutami, nie tylko w tym artykule, ale także tymi z poprzednich tekstów. Wydaje mi się jednak, że dobór wypowiedzi jest bardzo stronniczy - wybiera Pan prawie wyłącznie wypowiedzi prawicowych polityków pochodzące z prawicowych mediów. Robił Pan tak również w czasach, gdy rządziła PO. Prześledzenie chwytów erystycznych stosowanych przez lewicę lub tzw. centrum byłoby chyba również bardzo interesujące, chociażby ich wyzwiska w stylu "faszysty", "antysemity" czy "rasisty", które są często nadużywane i mają raczej charakter wyzwisk, a nie pojęć. Rozumiem, że jest Pan radykalnym przeciwnikiem obecnej władzy, wydaje mi się jednak, że naukowa obiektywność (logika nie zna przecież opcji politycznej) powinna również skłonić Pana do dostrzegania chwytów erystycznych przykładowo u działaczy KOD-u.
    Z wyrazami szacunku.

  • krzysztof_wieczorek

    @Marek
    Dziękuję za uwagi. Faktycznie, swoich poglądów nie ukrywam i z moich wpisów można je łatwo wywnioskować Dość rzadko zdarza się (choć czasem jednak się zdarza!), aby negatywnymi bohaterami tego bloga były osoby, które cenię, w jakimś stopniu lubię lub popieram. Jest to wynik kilku czynników. Przede wszystkim chyba tego, że bloga piszę głównie dla przyjemności. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że przedstawiciele "mojej" strony również popełniają różne nadużycia w dyskusji. Często je dostrzegam, jednak opisywanie ich nie byłoby już dla mnie takie fajne. Żeby zrobić jakiś w miarę ciekawy wpis nie wystarczy zauważyć jakiś błąd logiczny, nadużycie itp., ale jeszcze trzeba mieć pomysł, jak to interesująco przedstawić. A tak to już jest, że o wiele lepsze pomysły przychodzą mi do głowy, gdy mogę skrytykować kogoś, kogo nie lubię.
    Dodatkowo teraz, gdy "moi" są w głębokiej defensywie, tak po prostu po ludzku nie miałbym sumienia jeszcze publicznie im dokładać. Czasami bardzo nie podoba się (oględnie mówiąc), jak niektóre osoby z mojej strony bronią spraw, które uważam za słuszne. Gdybym miał możliwość powiedzieć im o tym osobiście, to pewnie bym to zrobił. Ale na forum publicznym już nie bardzo mam na to ochotę. Nie będę przecież "donosił" na nich naszym przeciwnikom ;)
    Jeśli chodzi o obiektywizm, to cóż Blog to nie praca naukowa. Nie przeprowadzam tu żadnych badań, tylko raczej opisuję, co mi leży na sercu, dzielę się swoimi spostrzeżeniami, mając nadzieję, że może komuś się to do czegoś przyda. Tak jak wspomniałem wyżej, piszę tu przede wszystkim dla przyjemności. Nie będę się więc zmuszał, aby robić coś wbrew sobie. Być może kiedyś znajdę jakiś ciekawy przykład na wpis, w którym skrytykuję kogoś, kogo lubię. Ale nie mogę tego obiecać.
    Na swoje usprawiedliwienie mogę jeszcze dodać, że bardzo się staram, aby każda przestawiona na blogu krytyka była merytoryczna i solidnie uzasadniona. Nie jest to bezpardonowe okładanie kijem tych, których nie lubię. Po prostu używam ich (a raczej ich wypowiedzi) do pokazania pewnych problemów, opisania błędów i nadużyć, które zauważam. Nie mam jednak nic przeciw temu, aby czytelnicy dostrzegali te błędy i nadużycia również u innych osób.

  • czytacz85

    W internecie można znaleźć dość dużo przykładów nieuzasadnionych argumentów ad hominem. Czy mógłby pan podać jakieś argumenty tego rodzaju, które uważa pan za uzasadnione?

  • krzysztof_wieczorek

    Ogólna zasada jest taka, że za uzasadniony można uznać argument ad hominem w którym atakuje się osobę, która wygłosiła własną opinię na jakiś temat (a nie przytoczyła np. jakąś niezależną od siebie argumentację), a jednocześnie osoba ta ma jakieś cechy, które pozwalają wątpić, czy opinia ta jest słuszna. Trudno to w sposób prosty i zwięzły wytłumaczyć. Może więc przekopiuję fragment mojego artykułu z pisma Filozofuj!, gdzie o tym pisałem:
    (...)najważniejsze jest to, czy osoba ta powiedziała coś, czego słuszności bądź prawdziwości właśnie ona jest jedynym gwarantem, czy też przedstawiła argumenty, które powinny mówić same za siebie. Załóżmy na przykład, że świadek w sądzie zeznaje, iż z pewnością widział oskarżonego na miejscu zbrodni. W takiej sytuacji zauważenie, że świadek był wtedy pod wpływem środków odurzających, albo że ma on poważną wadę wzroku, można uznać za zasadny atak na jego wiarygodność. Konkluzja, że słowa świadka należy potraktować przynajmniej z rezerwą, zostaje w takim przypadku dobrze uzasadniona. Jeśli natomiast prokurator przytacza dokumenty (dowody rzeczowe, ekspertyzy biegłych, zapisy monitoringu itp.) świadczące o winie oskarżonego, to wytknięcie prokuratorowi, że jest pijakiem i awanturnikiem, zdradza żonę, a wypłatę przegrywa w kasynie, nie ma tu nic do rzeczy to nie prokurator jest bowiem gwarantem prawdziwości przedstawianych przez siebie dowodów.
    Cały artykuł o ad hominem można znaleźć tu: filozofuj.eu/krzysztof-a-wieczorek-argumenty-ad-hominem-jak-je-oceniac-jak-sie-przed-nimi-bronic-5/
    Na pewno jednak granica między uzasadnionym a nieuzasadnionym argumentem ad hominem jest nieostra i niejednoznaczna. Najlepiej każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie.

© Erystyka na co dzień
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci