Menu

Erystyka na co dzień

Blog poświęcony różnorodnym technikom argumentacji i sposobom prowadzenia sporów

"Dziennikarka" zszokowana tym, co sama wymyśliła, czyli "Dziennik Telewizyjny" w "Wiadomościach" TVP

krzysztof_wieczorek

Jakiś czas temu opisywałem, jak „Wiadomości” TVP manipulują cytatami, na przykład wyrywając je z kontekstu, czy opuszczając ich istotne fragmenty, tak aby przytaczane słowa potwierdzały tezy, do których „dziennikarz” chce przekonać widzów.

Dziś, w uzupełnieniu do tamtego odcinka, chciałbym pokazać kolejny bezczelny przykład nieuczciwego użycia czyjego cytatu – tym razem w wyjątkowo paskudnym celu, bo do skompromitowania osoby, którą się cytuje.

16 lutego 2017 w „Wiadomościach” ukazał się materiał zatytułowany „Kto jest ważny dla Platformy”. Materiał ten nawiązuje do niedawnego wypadku limuzyny premier B. Szydło i pomocy, jaką politycy PO zaoferowali podejrzewanemu o spowodowanie tej kolizji kierowcy seicento. Główną tezą materiału jest to, że politycy PO są hipokrytami. Nie dość, że, wbrew temu co teraz twierdzą, nie pomagali ludziom, którzy cierpieli w starciach z rządzonym przez nich państwem, to w dodatku nie pomagali im z bardzo ciekawego powodu: bo ludzie ci „nie byli nikim ważnym”. Tezę taką usłyszeliśmy w zapowiedzi materiału:

Politycy Platformy w zaskakujących słowach zapewniają, że - tak jak dziś wspierają kierowcę Seicento z Oświęcimia - tak przez 8 lat rządów pomagali wszystkim poszkodowanym, którzy zgłaszali się do ich biur. Co innego mówią jednak sami poszkodowani (…). Nie tylko nie dostali żadnej pomocy, ale winą za swoje problemy obarczają właśnie polityków PO. Ci sugerują, że poszkodowani widocznie nie byli nikim ważnym.

Cały materiał zaczyna się przypomnieniem wypadku z 2014 roku, w którym  brał udział samochód ówczesnego prezydenta B. Komorowskiego. Autorka materiału, E. Bugała, najwyraźniej zszokowana tym, czego się dowiedziała i czym zaraz podzieli się z widzami, stwierdza:

Były minister sprawiedliwości w rządzie PO [Borys Budka] zszokował swoją poranną wypowiedzią, z której wynika, że ofiara wypadku kolumny prezydenckiej Bronisława Komorowskiego, do którego doszło w 2014 roku z winy BOR-u nie otrzymała pomocy, bo jest zwykłym człowiekiem.

No faktycznie, jeśli tak było, to bardzo źle to świadczy o Platformie. Nie pomóc ofierze wypadku tylko dlatego, że jest „zwykłym człowiekiem”? Tylko bardzo źli ludzie tak postępują. Aby nie było wątpliwości, że nie są to gołosłowne oskarżenia, „Wiadomości” pokazały fragment wywiadu, jaki w Radiu Zet z Borysem Budką przeprowadził Konrad Piasecki:

K. Piasecki Był wypadek kolumny prezydenckiej, był?

B. Budka: Był wypadek, nikt nie ucierpiał z ważnych osób.

W tym momencie chyba nikt z widzów nie miał wątpliwości, że „Wiadomości” nie kłamią – przecież do tego, że PO nie była skora do pomocy „nieważnym osobom” przyznał się sam były minister w rządzie PO. Wprawdzie zobaczyliśmy tylko mały fragment rozmowy, ale na pewno każdy się domyślił, że dotyczyła ona właśnie tego, czy PO, gdy była u władzy, pomagała ofiarom wypadków rządowych samochodów. K. Piasecki spytał na przykład jakoś tak: A czy pomogliście osobom, które odniosły obrażenia w zderzeniu limuzyny prezydenta Komorowskiego w 2014 r.? I wtedy B. Budka, przyciskany dalej przez dziennikarza odpowiedział, że przecież wtedy nikt z ważnych osób nie ucierpiał.

To chyba jasne, że tak musiało być. Ale coś mi nie dawało spokoju i sprawdziłem u źródła; odszukałem w Internecie całą rozmowę K. Piaseckiego z B. Budką. I co się okazało? Zacytowany fragment wywiadu dotyczył czegoś zupełnie innego niż twierdzą to „Wiadomości”. Nie chodziło w nim o pomaganie ofiarom wypadku, ale o to, czy za wypadek B. Szydło powinien ponieść odpowiedzialność minister Błaszczak, czego domagała się PO. Aby się o tym przekonać, trzeba posłuchać dłuższego fragmentu rozmowy, w szczególności wcześniejszych pytań dziennikarza, które doprowadziły B. Budkę do zacytowanego przez „Wiadomości” zdania (poniższy fragment przekopiowałem ze strony Radia Zet):

Konrad Piasecki: Panie przewodniczący, nawet jeśli założymy, że kierowca BOR popełnił w tej sprawie błąd, że rzeczywiście oni nie mieli włączonej syreny, czy sygnalizacji dźwiękowej, dlaczego za to wszystko ma zapłacić stanowiskiem minister spraw wewnętrznych?

Borys Budka: Dlatego, że to kolejny incydent, za który odpowiada politycznie minister, który nadzoruje BOR.

K.P.: Doskonale pan wie, że za wszystkie incydenty, wypadki BOR w czasach rządu PO, ani razu minister spraw wewnętrznych nie został pociągnięty do odpowiedzialności politycznej. Wie pan o tym?

B.B.: Nigdy w historii rządów PO nie było takich zdarzeń, w których premier rządu lądowałby w szpitalu.

K.P: Były, były... Premier rządu nie wylądował w szpitalu, ale był wypadek kolumny prezydenckiej, był?

B.B: Był wypadek, nikt nie ucierpiał, jeśli chodzi z ważnych osób.

Widać jasno, że B. Budka, mówiąc, że nikt z ważnych osób nie ucierpiał w wypadku limuzyny B. Komorowskiego, chciał w ten sposób odpowiedzieć na zarzut, że ówczesny minister nie poniósł za ten wypadek odpowiedzialności. „Wypadek był niegroźny, nikt z ważnych osób (w szczególności prezydent) nie ucierpiał, a więc nie było powodu, aby domagać się dymisji ministra spraw wewnętrznych” – tak można by streścić myśl B. Budki. O żadnej pomocy ofiarom, (a tym bardziej o powodach jej braku) nie było tam mowy. E. Bugała bezczelnie wykorzystała fragment wypowiedzi B. Budki, aby widzowie myśleli, że powiedział on coś innego, niż powiedział w rzeczywistości - w dodatku coś mocno kompromitującego jego samego i ówczesny rząd PO, którego B. Budka był ministrem.

W latach 1995 – 2005 w telewizji można było oglądać zabawny program satyryczny zatytułowany „Dziennik Telewizyjny” (nazwa nawiązywała do głównego programu informacyjnego, a raczej propagandowego, z czasów PRL). W programie tym Jacek Fedorowicz wykorzystywał autentyczne fragmenty wypowiedzi różnych polityków, które poprzedzał wymyślonymi przez siebie i rzekomo zadanymi przez dziennikarza pytaniami. Powstawał w ten sposób komiczny „wywiad” z danym politykiem – pytania dodawane przez J. Fedorowicza dotyczyły bowiem zwykle czegoś innego, niż rzeczywista wypowiedź polityka. Teraz, coś bardzo podobnego zobaczyliśmy w „Wiadomościach”. O ile jednak w sytuacji, gdy robił to satyryk, było to śmieszne, to gdy obecnie coś podobnego robią osoby uważające się za dziennikarzy, w dodatku w głównym programie informacyjnym publicznej telewizji, to jest to straszne.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Tomasz Kokoski] *.adsl.inetia.pl

    Do analizy przypadku nie mogę mieć zastrzeżeń. Jednak sprawa chyba ma, powiedzmy to językiem polityków, szerszy charakter. Otóż, obecne posługiwanie się językiem, od czasów początku social mediów nabrało innego wymiaru. Obok poprawności wypowiedzi, czyli wypowiedzi zgodnej z zasadami - liczy się, jak w klasycznej propagandzie (klasycznej - tej z czasów II wojny światowej) siła wypowiedzi i szybkość jej przekazu. Siła wypowiedzi dotyczy w szczególności ilości odbiorców, zaś szybkość przekazu dotyczy wyprzedzenia konkurencyjnych form przekazu. Obecna TVP spełnia te wymogi i wykorzystuje możliwości. Należy zatem do zasad erystycznych dołączyć kolejne... :-)

© Erystyka na co dzień
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci