Menu

Erystyka na co dzień

Blog poświęcony różnorodnym technikom argumentacji i sposobom prowadzenia sporów

Przecież narkoman nie może mieć racji, czyli rzecznik Ministerstwa Obrony pokazuje jak (nie należy) atakować

krzysztof_wieczorek

Dziś wyjątkowo nie będzie o Wiadomościach TVP ;). Będzie za to o argumencie, o którym pisałem już tu wielokrotnie – chyba najwięcej ze wszystkich. Ale trudno znowu o nim nie wspomnieć, gdy znalazłem dziś wprost podręcznikowy jego przykład.

Argument którym mam na myśli, to ad hominem. Ponieważ pisałem tu już o nim naprawdę bardzo wiele, to przypomnę tylko krótko, że mianem ad hominem określa się (we współczesnej literaturze przedmiotu) wypowiedź, której autor próbuje wykazać, że jakieś twierdzenie jest błędne (nieprawdziwe, niesłuszne itp.) atakując personalnie tego, kto twierdzenie to głosi lub go broni. Na przykład osoba A stwierdza, że palenie jest szkodliwe, a dyskutująca z nią osoba B odpowiada: Jak mam ci wierzyć, skoro sam kiedyś kopciłeś jak komin. A w ogóle to jeszcze dużo pijesz, bijesz żonę i nie płacisz alimentów. Odpowiedź B to właśnie przykład argumentu ad hominem. Celowo nieco przerysowany, ale jak się okazuje, niektóre rzeczywiste jego przykłady niewiele odbiegają od tego „wzorca”.

A teraz ten piękny, podręcznikowy (choć, niestety, rzeczywisty) przykład ad hominem, który dziś znalazłem. Jak może niektórzy słyszeli, w Gazecie Wyborczej można było przeczytać ostatnio cykl artykułów, których autor, Tomasz Piątek, opisał dość niejasne powiązania ministra obrony A. Macierewicza z byłym agentem SB Robertem Luśnią. W odpowiedzi na ten artykuł rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz zaatakował jego autora, pisząc na Twitterze:

Tomasz Piątek piszący w GW nieprawdę nt. szefa @mon@Macierewicz_A od 1997 r. jest uzależniony od heroiny. To apropos kolejnych rewelacji GW.

Mogę jeszcze dodać, że T. Piątek z GW napisał autobiograficzną książkę o swoim problemie z narkotykami i zażywaniu ich nawet w pracy...

Czy to oznacza, że w przypadku procesu o ochronę dóbr osobistych za nieprawdziwe info GW będzie się zasłaniać niepoczytalnością redaktora?

Jak widać, B. Misiewicz zarzucił T. Piątkowi, iż ten napisał nieprawdę. Zamiast jednak podać jakieś na to dowody, po prostu stwierdził, że Piątek to narkoman, który zapewne pisze swoje artykuły na haju. Trudno o lepszy przykład argumentu ad hominem.

Nie wiem, na co liczy B. Misiewicz posuwając się do tego rodzaju sztuczek. Jeśli o mnie chodzi, to odniósł skutek przeciwny do zamierzonego. O ile bowiem wcześniej miałem pewne wątpliwości co do stawianych A. Macierewiczowi zarzutów, to po przeczytaniu takiej odpowiedzi rzecznika MON, wątpliwości te zaczęły mnie w bardzo szybkim tempie opuszczać. Skoro bowiem ktoś w odpowiedzi na zarzuty, zamiast ustosunkować się do nich w sposób merytoryczny, atakuje, w dodatku w mocno nieuczciwy sposób, tego, kto zarzuty te przedstawił, to w mojej głowie zapaliła się od razu czerwona lampka: widać, że odpowiedzieć na zarzuty w sposób rzeczowy nie potrafi, a to jest mocna przesłanka na rzecz tego, że są one uzasadnione, bardziej niż mi się to wcześniej wydawało.

Bardzo dobrze, również „podręcznikowo”, choć tym razem w pozytywnym znaczeniu, zachował się w tej sprawie zaatakowany T. Piątek. Spokojnie wyjaśnił, że stawiane mu zarzuty są przynajmniej niestosowne, insynuacje nieprawdziwe, i zaapelował, aby trzymać się tematu, czyli opisanych przez niego faktów. Tak właśnie powinna zawsze postępować osoba zaatakowana przy pomocy ad hominem.

 (link do artykułu z twittami B. Misiewicza i odpowiedzią T. Piątka)

Gdyby  ktoś chciał poczytać coś więcej na temat ad hominem, zapraszam do zajrzenia do czasopisma „Filozofuj!”, gdzie niedawno ukazała się pierwsza część mojego artykułu o tym argumencie, a niebawem będzie można tam przeczytać jego dokończenie.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [argumentator] *.comarch.com

    Panie Krzysztofie... Kiedy następny wpis? Czekamy :)

    BTW. Znowu wydaje mi się, że znalazłem coś ciekawego: Nie wiem jak to nazwać.. ad arbitrium? Powołanie się na (nieistniejący jeszcze) wyrok sądu

    Chodzi o sytuację, w której ktoś broni podejrzanego o jakąś sprawę, lub przestępstwo, powołując się na fakt, że jeszcze żaden sąd nie wydał wyroku.

    Lubił go używać swojego czasu bloger kominek np. broniąc Katarzyny W. twierdząc, że ludzie ją prześladują ale jeszcze jej nic nie udowodniono. Podobnie z politykami - nie skazano nikogo z polityków od XX lat za korupcję, więc politycy nie są skorumpowani.

    Słabość tego argumentu ilustruje obrazek Marka Raczkowskiego (trafiłem na niego przypadkiem) db.tt/058fVDqP

    Obrona:
    1. Sędzia to też człowiek i może się mylić
    2. Wyrok nie zawsze jest zgodny z prawdą (podać przykład np. wykonania kary śmierci na niesłusznej osobie, wypuszczeniu po 20 latach więźnia z powodu odkrycia nowych dowodów itp)
    3. Sędzia sam może być skorumpowany lub bać się prześladowań ze strony polityków
    4. Pokazać fakt, że to, że przez XX lat nie złapano nikogo na gorącym uczynku nie znaczy, że nie ma nic na rzeczy (można podać aktualny przykład: Korupcja w FIFA)

  • krzysztof_wieczorek

    Cieszę się, że ktoś czeka na wpisy :) . Ja dopiero wróciłem z wakacji i muszę trochę więcej gazet poczytać, telewizji pooglądać itp., aby jakieś materiały znaleźć.
    Co do wspomnianego argumentu, to wydaje mi się, że jest to odmiana "ad ignorantiam", czyli "argumentu, w którym z faktu, że nie dowiedziono jakiegoś twierdzenia, wyciąga się konkluzję, że twierdzenie to jest fałszywe" (K. Szymanek, "Sztuka argumentacji. Słownik terminologiczny"). Klasyczny przykład ad ignorantiam to np. wypowiedź: "Skoro nie potrafisz udowodnić, że duchy nie istnieją, to musisz przyjąć że istnieją".
    Tutaj dochodzi jeszcze zapewne problem obowiązującego w prawie (ale już niekoniecznie w codziennym życiu) domniemania niewinności, a także standardów, jakie spełniać musi dowód sądowy. Jakieś przesłanki mogą nie wystarczać, aby kogoś skazać sądownie za przestępstwo, ale dla mnie mogą być wystarczające, abym z tym kimś nie chciał mieć nic do czynienia.
    Temat ciekawy, pomyślę o tym więcej w wolnej chwili. A rysunek, jak zwykle u Raczkowskiego, świetny!

  • Gość: [Lolo] *.dynamic.chello.pl

    Panie Profesorze,
    jest Pan na Wikipedii. :)) pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_A._Wieczorek

  • krzysztof_wieczorek

    Dziękuję za informację! Nie wiedziałem, i pewnie długo bym nie wiedział, bo nie przyszłoby mi do głowy, aby siebie tam szukać. Z jednej strony to miłe, ale z drugiej, trochę staro i poważnie się poczułem ;)

© Erystyka na co dzień
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci