Menu

Erystyka na co dzień

Blog poświęcony różnorodnym technikom argumentacji i sposobom prowadzenia sporów

Ratingi, polityka i Wiadomości TVP, czyli o wieloznaczności słów kilka (słów)

krzysztof_wieczorek

W poprzednim odcinku trochę broniłem dziennikarzy przed oskarżeniami o manipulację. Dziś, dla odmiany, parę słów krytyki skierowanej w stronę niektórych reprezentantów tego zawodu.

Wiadomości TVP, zapewne spodziewając się niekorzystnej dla polskiego rządu oceny wiarygodności kredytowej naszego kraju zawartej w przygotowywanym przez agencję Moody’s raporcie, postanowiły podważyć zaufanie widzów do agencji ratingowych. W wyemitowanym 13 V materiale, oprócz standardowych środków (przypomnienie błędnych ocen wydanych przez agencje w przeszłości, zarzuty, że oceniane firmy płacą agencjom za pozytywną opinię) zauważyłem jeden, interesujący w kontekście tematyki tego bloga chwyt.

Filmik zatytułowany „Wiarygodność ratingów” reporter Wiadomości rozpoczął zdaniem: Gdy w styczniu agencja S&P obniżyła rating Polski, nie ukrywała, że robi to z powodów politycznych.

Zdanie to jest bardzo ciekawe, ponieważ z jednej strony jest ono niewątpliwie prawdziwe, a jednocześnie, z drugiej strony, może wprowadzać w błąd. Sytuacja taka spowodowana jest dwuznacznością zwrotu robi to z powodów politycznych. Z uwagi na tę dwuznaczność zacytowane zdanie możemy rozumieć na dwa sposoby:

1) Analitycy S&P podejmując decyzję o obniżeniu Polsce ratingu uprawiali politykę; zachowali się bardziej jak partyjni działacze niż niezależni, obiektywni ekonomiści.

2) Analitycy S&P obniżając rating wzięli pod uwagę ryzyko, jakie niesie dla inwestorów prowadzona przez rząd Polski polityka.

Na czym polega sztuczka, którą tu podejrzewam? Otóż zacytowane zdanie jest niewątpliwie prawdziwe jedynie w interpretacji 2). Tak rozumiane nie zawiera ono jednak niczego odkrywczego. Natomiast gdy zdanie to zinterpretujemy jako 1), robi się ciekawiej. W takim przypadku zawiera ono poważne oskarżenie skierowane w stronę S&P, które to oskarżenie, jeśli prawdziwe, mocno podważa zaufanie do tej agencji (jest więc zgodne z głównym przesłaniem zawartym w materiale Wiadomości TVP). Problem polega jednak na tym, że taki mocny zarzut wymaga jakiegokolwiek, a najlepiej równie mocnego, uzasadnienia. Tymczasem w całym filmiku nie sposób znaleźć żadnego, nawet najmniejszego wsparcia dla takiego oskarżenia.

Podejrzewam, choć oczywiście pewności nie mam*, że przygotowujący materiał dziennikarz w otwierającym film zdaniu posłużył się dwuznacznością z pełną świadomością. Pragnął on, aby widzowie Wiadomości zrozumieli jego wypowiedź z interpretacji 1). Jednocześnie sprytnie zabezpieczył się przed zarzutem, że stawia agencji S&P poważne oskarżenia, nie wspierając ich żadnymi przesłankami. Gdyby ktoś mu taki zarzut postawił, mógłby się bronić, że przecież chodziło mu o interpretację 2), przy której wypowiedziane przez niego zdanie jest w stu procentach prawdziwe.

Aby lepiej wytłumaczyć, o co mi chodzi, posłużę się innym, wymyślonym przez siebie dwuznacznym zdaniem:

Dla każdego, kto ogląda Wiadomości TVP oczywiste jest, że dziennikarze tego programu zajmują się przede wszystkim polityką.

Wiele osób zapewne zrozumie tę wypowiedź tak, że dziennikarze Wiadomości uprawiają na antenie politykę; w prowadzonych przez siebie programach kierują się swoimi sympatiami partyjnymi, nie starając się zachować obiektywizmu, rzetelności i niezależności. Gdyby ktoś jednak uznał, że takimi gołosłownymi (bo niczym w tym momencie nie uzasadnionymi) oskarżeniami obrażam uczciwych dziennikarzy, mógłbym się bronić, mówiąc, że zostałem źle zrozumiany: chodziło mi bowiem tylko o to, że dziennikarze Wiadomości większość swoich materiałów poświęcają wydarzeniom politycznym. Takie stwierdzenie jest na pewno prawdziwe i na pewno nikogo nie obraża.

 

 *Nie wykluczam, że cała analiza, którą tu przeprowadziłem, jest jednak błędna. Być może dwuznaczność zdania Gdy w styczniu agencja S&P obniżyła rating Polski, nie ukrywała, że robi to z powodów politycznych była niezamierzona – po prostu wypowiadający to zdanie dziennikarz nie zauważył, że może być zrozumiany na dwa różne sposoby. W takim przypadku nie mielibyśmy tu do czynienia z żadnym chwytem erystycznym, czy sztuczką manipulacyjną. Byłby to jedynie przykład słabości warsztatu dziennikarskiego.

© Erystyka na co dzień
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci