Menu

Erystyka na co dzień

Blog poświęcony różnorodnym technikom argumentacji i sposobom prowadzenia sporów

Niektórym wszystko kojarzy się z jednym, czyli „zdarta płyta” w Wiadomościach TVP

krzysztof_wieczorek

Na początek muszę się do czegoś przyznać. Oglądam czasem Wiadomości TVP. Na swoje usprawiedliwienie dodam jednak, że nie robię tego po to, aby dowiedzieć się czegoś o świecie, ale przede wszystkim, aby poznać ciekawe środki i techniki wywierania wpływu stosowane przez tworzące Wiadomości osoby (dla uproszczenia będę nazywał je dziennikarzami), a także aby zdobyć ciekawy materiał do różnych artykułów, m.in. do kolejnych odcinków niniejszego bloga.

Jeden z zaobserwowanych przeze mnie, często stosowanych w Wiadomościach chwytów polega na powtarzaniu dzień w dzień tej samej informacji, zapewne w nadziei, że wbije się ona w końcu do głów widzów i będzie im się jawić jako prawdziwa, nawet jeśli do zgodności z rzeczywistością wiele jej brakuje. Nie jest to technika ani nowa, ani szczególnie wyrafinowana. Ciekawy jest jednak sposób, w jaki realizują ją dziennikarze Wiadomości. Zauważyłem, że tworzą oni ciekawe ciągi myślowe prowadzące od różnorodnych wydarzeń, które dzieją się na świecie, tak aby na koniec ciągi te doprowadzały w zgrabny sposób do tej właśnie informacji, którą chcą utrwalić w pamięci widzów.

Dziennikarze Wiadomości przypominają mi w tym postępowaniu ucznia, który opanował dobrze tylko jeden temat z jakiegoś przedmiotu – na przykład budowę układu pokarmowego żaby w ramach kursu biologii. W związku z tym, że nic innego nie umie, uczeń taki wyciągnięty przez nauczyciela do odpowiedzi, każde pytanie, czegokolwiek by nie dotyczyło, stara się potraktować jako pretekst od opowiedzenia czegoś o układzie pokarmowym żaby. Spytany na przykład o układ ruchu królika, mówi: „Króliki poruszają się skacząc. Podobnie jak robią to żaby. Aby żaba mogła skakać, musi jeść. Omówię więc teraz dokładniej budowę układu pokarmowego żaby”. Gdy natomiast zostaje spytany o jakiś gatunek ryby, uczeń odpowiada: „Ryby takie można spotkać w wielu stawach i małych jeziorach. W zbiornikach tego typu występują również zwykle żaby. W związku z tym warto powiedzieć parę słów o tym, jak zbudowany jest układ pokarmowy żaby”.

Jak wygląda taka technika w wykonaniu „Wiadomości”?

Z moich obserwacji wynika, że jedną z najważniejszych informacji, którą dziennikarze Wiadomości chcą wtłoczyć do głów widzów, można streścić mniej więcej tak: Opozycja, w szczególności KOD, powoduje konflikty, sieje nienawiść, podburza ludzi przeciw władzy, wzbudza niepokoje społeczne. Działania takie są  bardzo niebezpieczne, należy je potępić i koniecznie trzeba się im przeciwstawić. Wydarzenia, o których informują inne media, Wiadomościom służą jako pretekst do przekazania tej właśnie głównej informacji dnia.

Klasyczny przykład takiego działania znalazł się w Wiadomościach  26 V 2016. Pojawił się tam materiał poświęcony niedoszłemu zamachowi na komisariat policji w Warszawie. O samym zamachu widzowie dowiedzieli się jednak niewiele – posłużył on bowiem tylko jako pretekst do przekazania innej, sformułowanej w poprzednim akapicie, kluczowej dla Wiadomości informacji.

Materiał rozpoczyna się podaniem twardego faktu, że w związku z zamachem zatrzymanych zostało trzech mężczyzn, którzy powiązani są ze środowiskiem anarchistycznym. Wiadomości informują nas jeszcze, że jak wynika z  nieoficjalnych ustaleń mężczyźni ci mogli działać z pobudek politycznych. Podczas przesłuchania mieli oni zeznać, że jednym z motywów ich działań była polityka – są oni bowiem przeciwnikami obecnej władzy, a policję z władzą tą utożsamiają. Jak powyższych informacji można użyć do przywalenia KOD-owi? Bardzo prosto.

Na początek wystarczy powołać się na bliżej nieokreślonych „komentatorów”, którzy uważają, że takie wydarzenia [jak niedoszły zamach na komisariat], to konsekwencja słów padających w politycznym sporze. Słów, które padać nie powinny. Jako przykład tak właśnie uważającego komentatora pojawił się, często przywoływany przez Wiadomości przy podobnych okazjach, red. P. Lisicki.  Przypomniał on widzom słowa J. Żakowskiego, że KOD powinien być jak Hamas, która to organizacja kojarzona jest przez wszystkich z ruchem terrorystycznym. Dla większego efektu wypowiedź Żakowskiego została również przytoczona w oryginale, tak aby widz miał pewność, że „komentatorzy” niczego nie zmyślają (a przy okazji zapewne zapałał słusznym oburzeniem na red. Żakowskiego). Bardzo ładnie, tyle tylko, że jest to wielka ściema, by nie powiedzieć, że chamska manipulacja. Wypowiedź Żakowskiego, wygłoszona w czasie radiowej dyskusji na żywo, została bowiem wyrwana z kontekstu, w połączeniu z którym ma ona całkiem inne znaczenie, niż to, które sugerują Wiadomości i ich komentator.  Żakowski tłumaczył w kolejnych zdaniach, że chodzi mu o naśladowanie Hamasu wyłącznie w tym sensie, że Hamas był początkowo ruchem społecznym, który budował przedszkola, szpitale i uzyskał tożsamość polityczną dopiero mając społecznie masowy charakter. Tej bardzo ważnej części wypowiedzi Żakowskiego Wiadomości już nie pokazały, ani o niej nie wspomniały.

W ten sposób, przy pomocy „komentatorów” autor omawianego materiału bardzo sprytnie powiązał niedoszły zamach na komisariat, który „mógł być motywowany politycznie”, z przejawiającym najwyraźniej (zupełnie jak Hamas) terrorystyczne ciągotki KOD-em. Po takim wstępie dalszy ciąg był już bardzo prosty. Wiadomości cofnęły się nieco do przeszłości, przypominając ze zgrozą, że doszło nawet do tego, że po wypadku limuzyny z prezydentem na facebookowym profilu KOD-u można było przeczytać wpisy takie jak „Życzę mu śmierci w męczarniach”, czy też „niestety, nic mu się nie stało”. (Cytaty te Wiadomości przywołują nie po raz pierwszy, ani drugi). Na tym jednak nie koniec, bo, jak mówi reporter Wiadomości: podobne hasła można było zobaczyć na ulicach. Kiedy i gdzie? Oczywiście na marszach KOD-u! Wprawdzie tu pojawił się mały problem, bo pokazane przez Wiadomości transparenty wcale nie zawierały „podobnych haseł”, ale kto by się tym przejmował. Pokazano je na tyle krótko, że pewnie i tak większość widzów nie odcyfrowała ich treści, a dziennikarz nie był tym razem tak dobry, aby przeczytać je powoli i wyraźnie, tak jak to uczynił wcześniej w przypadku kilku wybranych spośród setek tysięcy wypowiedzi anonimowych internatów. Jak łatwo się domyślić, Wiadomości nawet nie zająknęły się o tym, że zacytowane wypowiedzi zostały przez liderów KOD-u wyraźnie i jednoznacznie potępione natychmiast po tym, gdy pojawiły się w sieci. Uwadze pana reportera uszły też jakoś nienawistne wypowiedzi polityków związanych z obecnym rządem, a także „podobne” hasła pojawiające się na ulicach przy okazji manifestacji organizowanych przez prawicowe organizacje.

Ogląd rzeczywistości autor materiału Wiadomości ma dość wybiórczy, ale za to pamięć dobrą. Na koniec swojego występu sięgnął bowiem jeszcze głębiej w przeszłość przypominając, że pięć lat temu w Łodzi zamordowany został działacz PiS, a jego zabójca następnie podczas rozprawy twierdził, że motywowała go polityczna nienawiść.

I proszę, jak to wszystkie elementy układanki ładnie łączą się w całość. Zabójstwo działacza PiS pięć lat temu; siejący nienawiść KOD, który ma być jak Hamas, a którego działacze masowo życzą śmierci prezydentowi; zamach na komisariat przygotowywany przez przeciwników obecnej władzy. Dziennikarz wykonał kawał dobrej roboty.

Cały materiał reporter Wiadomości kończy stwierdzeniem, iż „polityka to przede wszystkim odpowiedzialność”. To ja dodam dla pana reportera, że dziennikarstwo to również odpowiedzialność; może nawet większe niż polityka. Gratuluję profesjonalnie przygotowanego materiału! Do zobaczenia w kolejnym wydaniu Wiadomości (dawniej: Dziennika Telewizyjnego programu pierwszego).

PS. Tuż po napisaniu tego tekstu zobaczyłem, że nie byłem pierwszy, ani jedyny, który napisał coś na ten temat. Podobny tekst można znaleźć tu.

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [halina] *.icpnet.pl

    A ja oglądam TVN i oni mają podobnie

  • Gość: [Alina] *.garwolin.vectranet.pl

    Halino, przecież Wiadomości to miała być "dobra zmiana".

  • Gość: [pepe] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wiadomości są piękne, kabaret. Ale Fakty muszą zawsze kogoś bez nogi, że mu wózek ukradli albo ma rzadką chorobę a NFZ... a co w Nowej Zelandii albo Zelandii ?

  • kosmata_morda_irasiada

    Na początku oglądałem ,,wiadomości'' z podobnych pobudek, ale potem dlatego, że w ich trakcie czułem się jakieś 40-45 lat młodszy. Nihil novi.
    Ale to trwało krótko.

    Skojarzenie: dawno, dawno temu w ZSRR istniały dwa główne dzienniki. Jeden nazywał się ,,Prawda'' a drugi ,,Izwiestia'' (czyli ,,Wiadomości''). I ,,chodziło'' między radzieckim ludem takie porzekadło: ,,w Prawdie niet izwiestiej, w Izwiestiach niet prawdy''.

  • kosmata_morda_irasiada

    Na początku oglądałem ,,wiadomości'' z podobnych pobudek, ale potem dlatego, że w ich trakcie czułem się jakieś 40-45 lat młodszy. Nihil novi.
    Ale to trwało krótko.

    Skojarzenie: dawno, dawno temu w ZSRR istniały dwa główne dzienniki. Jeden nazywał się ,,Prawda'' a drugi ,,Izwiestia'' (czyli ,,Wiadomości''). I ,,chodziło'' między radzieckim ludem takie porzekadło: ,,w Prawdie niet izwiestiej, w Izwiestiach niet prawdy''.

  • Gość: [Argumentator] *.itsa.net.pl

    Panie Krzysztofie, jak Pan oceni ten argument?

    jbzd.pl/obr/465214/smieszki-z-lewackiej-logiki

    Krótko mówiąc porównano płace do ocen, a konkretnie sarkastycznie wysnuto wniosek, że skoro istnieje coś takiego jak płaca minimalna, to w szkołach również powinno istnieć coś takiego jak ocena minimalna.

    Starając się dokonać analizy samodzielnie, mogę wykazać, że podobieństwo ocen z zarobkami jest dyskusyjne lub w ogóle go nie ma, co niestety mogłoby zostać odparte argumentem, że i zarobki i oceny są wynikiem ciężkiej pracy lub lenistwa, tak więc jakieś podobieństwo istnieje.

    Jest to również ad absurdum (sarkazm), które można próbować zbić argumentem, że osoba używająca tego porównania nie traktuje tematu poważnie i nie dostrzega, że za oceny (bezpośrednio) nie można się najeść, natomiast zapewnienie minimalnej pensji pozwala żyć na podstawowym poziomie. Argument również nielojalny bo odwołujemy się do emocji (ludzie nie mają co jeść).

    Jak jeszcze można sobie z tym poradzić? (Mówię oczywiście w sytuacji gdy chcemy wygrać dyskusję, niezależnie od tego co naprawdę myślimy)

  • krzysztof_wieczorek

    @Argumentator
    Ciężka sprawa, bo przed takimi argumentami ad absurdum w ogóle trudno się bronić. To porównanie płacy minimalnej do oceny minimalnej jest wg mnie bardzo widowiskowe zręczne, inteligentne, i co najważniejsze wywołujące uśmiech. A jak ktoś na początku dyskusji ośmieszy pogląd przeciwnika (nieważne, czy w sposób merytorycznie uzasadniony, czy nie), to połowę zwycięstwa ma już w kieszeni. Przeciwnik może co najwyżej próbować zmniejszać straty, bo na wygraną szanse ma już niewielkie.
    Oczywiście, najlepiej byłoby, tak jak Pan wspomniał, wykazywać niestosowność porównania, wskazując na ważne różnice pomiędzy płacą minimalną a oceną minimalną. Skupić się tu można by było np. na celach, jakie przyświecają tym, którzy chcą gwarantować każdemu płacę minimalną. Ale taka dyskusja miałaby sens w gronie ekspertów, a nie w internecie, gdzie chodzi przede wszystkim o zaoranie przeciwnika.
    W takiej sytuacji (tzn. w internetowej dyskusji) najlepszą strategią wydaje mi się poszukanie jakiejś innej obrazowej analogii sprowadzającej do absurdu poglądy przeciwnika (w tym wypadku wolnorynkowców). Najlepiej by było, aby ta analogia też jakoś odnosiła się szkolnych ocen. W takim wypadku byłoby swego rodzaju odwróceniem argumentu. Na przykład coś w rodzaju:
    Mam lepszy pomysł. Niech o ocenach w szkole decyduje tylko wolny rynek. Niby dlaczego lepsi uczniowie mają zawsze otrzymywać wyższe stopnie niż ci gorsi? Nauczyciel powinien mieć w sprawie stawiania ocen całkowitą swobodę. Wolny rynek załatwi sprawę. Uczniowie po prostu przestaną chodzić na lekcje do tych, którzy stawiają same jedynki i przeniosą się do tych, którzy dają wszystkim szóstki. Ci pierwsi będę musieli zmienić zawód albo podejście do uczniów.
    Ten mój wymyślony kontrargument nie jest najlepszy, bo jest za długi ale chyba dobrze pokazuje, o co mi chodzi. Lepiej by było wymyślić coś krótszego, bardziej widowiskowego. Aby to zrobić, dobrze by było znać standardowe argumenty używane w podobnych dyskusjach przez wolnorynkowców; najważniejsze tezy, których oni zawsze bronią. Skuteczna riposta powinna któryś z tych poglądów ośmieszyć, poprzez sprowadzenie go do absurdu (podobnie, jak to zrobił przeciwnik, ośmieszając pogląd o konieczności obowiązywania płacy minimalnej).
    Te moje porady oczywiście dotyczą, tak jak Pan prosił, tego jak wygrać dyskusję (lub przynajmniej nie przegrać jej z kretesem), a nie tego, jak argumentować w sposób merytoryczny.

  • danceservice

    Dzień dobry, nie wiem czy ten Blog jest dalej prowadzony, ale zapisałem się. Po pierwsze dlatego, że miałem przyjemność uczestniczyć w zajęciach z logiki u Pana Krzysztofa i uważam je za wartościowe, a po drugie - szukam materiałów do prezentacji dla młodzieży na temat różnych technik manipulacji, czyli zwykłego oszustwa.

    Moje ogólne obserwacje, co do - nazwijmy to - przekazywania informacji w mediach nie są optymistyczne (bardziej widzę tutaj prymat różnych zależności, więc dziennikarz nigdy nie będzie obiektywny).

    Co do prowadzenia sporów w debacie publicznej, wychodzi na to, że to pole dla różnej maści cwaniaków, którzy dotykają wszystkiego powierzchownie. Gdy ktoś próbuje sięgnąć jakiegoś problemu głębiej zostaje szybko sprowadzony na ziemię (a to nie ma czasu, a to ludzi to nie interesuje, bo oczekują rozwiązań, a nie analiz itd.) Ogólnie twierdzę, że uczciwi ludzie, którzy próbują sięgnąć istoty problemu są na straconej pozycji, bo liczy się szybkość, przebojowość i skuteczność, gra na emocjach (to domena ludzi, a nie logika).

    Choćby przykład z płacą minimalną i ocenami. Wykazanie, że analogia jest nietrafiona wymaga trochę analizy i szybka riposta (na gwałt potrzebna) jest trudna do znalezienia. Można wykazać istotne różnice, ale to wymaga trochę zachodu:

    Płaca minimalna nie dotyczy ludzi, którzy nie pracują w ogóle. A ocena minimalna? Miałaby dotyczyć ucznia, który nie pracuje w ogóle?

    Teraz można wykazać istotne podobieństwa:

    Ktoś kto nie pracuje, dostaje najniższą ocenę - czyli zero złotych
    W szkole, ktoś, kto się nie uczy, dostaje najniższą ocenę - czyli jedynkę

    Płaca minimalna jest dla kogoś, kto podjął pracę (może w niej nie wiele robić) i dostać wynagrodzenie minimalne.

    W szkole oceną pozytywną (czyli jakąś minimalną płacą) jest ocena dopuszczająca dla kogoś, kto podjął się rozwiązania jakiegoś zadania, ale zrobił to na tyle słabo, że otrzymał ocenę minimalną - dopuszczającą.

    Zatem w szkole jest ocena minimalna - jest nią ocena dopuszczająca.

    Kto pracuje w szkole dobrze wie, że ocena dopuszczająca jest "rodzajem płacy minimalnej", bo spełnienie minimalnych warunków (np. na wf, posiadanie stroju, uczestniczenie w lekcjach, podejście do sprawdzianów bez względu na jego wynik) powoduje minimalną płacę - ocenę dopuszczającą.

    Trochę się rozlazłem, ale myślę, że wystarczyłoby jako ripostę powiedzieć:

    Płaca minimalna dotyczy kogoś, kto pracuje (np.2000zł brutto)
    Ocena minimalna dotyczy kogoś, kto pracuje (jest nią ocena dopuszczająca)

    Można jeszcze użyć argumentu przeciwnika i powiedzieć:

    W szkole nauczyciel też nie ma możliwości stawiania oceny 1,2 tylko musi postawić oceny z góry narzucone minimalną (pozytywną) 2, albo nie zapłaci w ogóle i da 1.

  • krzysztof_wieczorek

    @danceservice
    Dziękuję za miłe słowa i wpis :)
    Co do obiektywizmu dziennikarzy i sytuacji w mediach, to niestety zgadzam się w 100%. "Uczciwi ludzie, którzy próbują sięgnąć istoty problemu są na straconej pozycji, bo liczy się szybkość, przebojowość i skuteczność, gra na emocjach." - lepiej bym tego nie ujął... Szczególnie media elektroniczne, a jeszcze szczególniej takie narzędzia jak facebook i twitter, moim zdaniem, bardzo psują debatę. Zamieszczane w nich wiadomości muszą być bardzo na czasie (nie ma czasu, aby przemyśleć sprawę i sprawdzić fakty), krótkie (trudno rozwinąć głębszą myśl) i dosadne (aby zdobyły dużo "lajków" i przebiły się do czytelników). Trudno w takiej sytuacji o rzeczową wymianę myśli.
    A blog żyje, choć trochę nieregularnie go piszę :). Pozdrawiam!

© Erystyka na co dzień
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci