Menu

Erystyka na co dzień

Blog poświęcony różnorodnym technikom argumentacji i sposobom prowadzenia sporów

Argument z chorym skrzypkiem v. 2.0, czyli erystyka w słusznej sprawie

krzysztof_wieczorek

W dzisiejszym odcinku coś innego niż zwykle. Zamiast analizować cudze argumenty, sam chciałbym argumentu użyć, po to aby przekonać czytelników do podjęcia pewnego, moim zdaniem bardzo słusznego, działania – mianowicie do zarejestrowania się jako potencjalny dawca komórek macierzystych. W tym celu chciałbym wykorzystać zmodyfikowaną nieco wersję znanego wielu logikom i etykom, wymyślonego przez J.J. Thomson, argumentu używanego czasem w dyskusji na temat dopuszczalności aborcji. Pisałem już o tym argumencie w odcinku Czy mam obowiązek ratować życie chorego skrzypka?, a także niedawno na facebookowej stronie „Logika na co dzień” (na którą to stronę, przy okazji, zapraszam). Teraz przypomnę więc tylko krótko, że J.J. Thomson opisuje fikcyjną historię, w której główny bohater zostaje porwany przez członków Towarzystwa Miłośników Muzyki po to, aby przez dziewięć miesięcy, przykuty do łóżka, oddawać krew choremu słynnemu skrzypkowi, który bez takiej pomocy niechybnie by umarł. Zdaniem Thomson, porwany nieszczęśnik nie ma moralnego obowiązku godzić się na takie poświęcenie. Ma on pełne prawo odmówić współpracy z porywaczami i odłączyć się od aparatury, poprzez którą podtrzymuje on życie skrzypka. Podobnie, kobieta, która zaszła w niechcianą ciążę, na przykład w wyniku gwałtu, ma prawo do przerwania ciąży.

Tak, w wielkim skrócie przedstawiał się oryginalny argument, a teraz wymyślona przeze mnie jego zmodyfikowana wersja.

Wyobraź sobie, że dzwoni do ciebie przedstawiciel Towarzystwa Miłośników Muzyki z dość nietypową prośbą. Otóż, pewien znany skrzypek poważnie zachorował. Bez transfuzji niewielkiej ilości krwi niechybnie umrze. Jest z tym jednak duży problem – skrzypek potrzebuje krwi zawierającej pewien bardzo rzadko spotykany składnik. Członkowie TMM, chcąc pomóc swemu idolowi, przetrząsnęli wszystkie ogólnoświatowe bazy danych i stwierdzili, że tylko ty posiadasz krew odpowiednią dla chorego muzyka. I w tej właśnie sprawie dzwonią do ciebie. Proszą cię o zrobienie dobrego uczynku. Oto musiałbyś udać się do szpitala, przejść kilka badań potwierdzających, że jesteś faktycznie odpowiednią osobą, a jeśli wszystko będzie ok., to oddać niewielką ilość krwi. Cała procedura nie jest jakoś szczególnie kłopotliwa lub bolesna. Wymaga co najwyżej kilkudniowego pobytu w klinice. Oczywiście, wszelkie koszty pokrywają członkowie TMM. Możesz odmówić – to jest tylko prośba. Jeśli tak zdecydujesz, nikt się nawet nie dowie, że zostałeś poproszony o pomoc, a przedstawiciele TMM nie będą cię więcej niepokoić. Musisz jednak wiedzieć, że w takiej sytuacji skrzypek niechybnie umrze.

Jak odpowiedział(a)byś na taką prośbę? Ja zapewne nie potrafiłbym odmówić. Poświęcenie paru dni i zgoda na mało kłopotliwy zabieg medyczny to cena, jaką warto chyba zapłacić, aby uratować komuś życie. Czułbym się bardzo źle, gdybym tego nie zrobił.

Jeśli też tak uważasz, to pomyśl teraz, czy ta sytuacji różni się wiele od tej, w której jesteś poproszony o zarejestrowanie się jako potencjalny dawca komórek macierzystych. Jeśli gdzieś na świecie twój „bliźniak genetyczny” jest chory i potrzebuje pomocy, to właśnie ty jesteś jedyną (a przynajmniej jedyną znaną) osobą, która może uratować mu życie. Nie musisz oczywiście tego robić. Nikt cię nie zmusza od poświęcenia paru dni i poddania się procedurze oddania niewielkiej ilości szpiku. Jeśli odmówisz, nikt się nawet o tym nie dowie. Czy jednak nie warto tego zrobić, aby uratować czyjeś życie? Jak byś się czuł(a) wiedząc, że mogłe(a)ś w ten prosty sposób komuś pomóc, a nie zrobiłe(a)ś tego? Jedyna różnica pomiędzy wymyśloną historyjką, a tym, do czego cię namawiam, jest taka, że możesz uratować życie nie znanego skrzypka, ale nieznanej ci, anonimowej osoby. Nie jest to jednak chyba zbyt wielka różnica, która mogłaby wpłynąć na twoją decyzję, prawda?

Jeśli uważasz podobnie, jeśli ten argument cię przekonał, zajrzyj na stronę Fundacji DKMS Polska, gdzie dowiesz się wszystkich szczegółów, a następnie zarejestruj się jako potencjalny dawca. Ja już to zrobiłem.

© Erystyka na co dzień
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci